Analizy

Więcej USA na Kaukazie. Wiceprezydent Vance w Armenii i Azerbejdżanie

W dniach 9–10 lutego wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance odwiedził Armenię, a następnie Azerbejdżan. W Erywaniu podpisał z premierem Nikolem Paszynianem porozumienie o współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej, które umożliwia USA inwestycje w ten sektor armeńskiej gospodarki. Z kolei w Baku Vance i prezydent Ilham Alijew podpisali kartę o amerykańsko-azerbejdżańskim partnerstwie strategicznym, przewidującą utworzenie grup roboczych do wypracowania konkretnych wspólnych projektów. Podobna karta dotycząca współpracy z Armenią została podpisana ponad rok temu, w ostatnich dniach urzędowania administracji Joego Bidena. Dla obu krajów była to pierwsza w historii wizyta polityka USA tej rangi.

Przyjazd Vance’a potwierdził, że Waszyngton chce zwiększać swą obecność w regionie – zwłaszcza w wymiarach transportowo-komunikacyjnym i energetycznym – oraz że będzie kontynuował wysiłki na rzecz doprowadzenia do pełnego pokoju pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem. Wizyta stanowiła też wsparcie dla Armenii, usiłującej ewolucyjnie przeorientować swą politykę zagraniczną (zwrot od Rosji na Zachód), i osobiście dla premiera Paszyniana – na niespełna cztery miesiące przed wyborami parlamentarnymi.

Atom dla Erywania, tranzytowy hub dla Baku

Porozumienie z USA o współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej otwiera przed Erywaniem perspektywy uniezależnienia się w tej sferze od Moskwy w obliczu planowanego na 2036 r. zakończenia pracy elektrowni atomowej w Mecamorze. Pochodzi ona jeszcze z czasów sowieckich, a jej operatorem i dostarczycielem paliwa jądrowego jest rosyjska korporacja państwowa Rosatom. W najbliższym czasie ma zapaść decyzja, kto wybuduje nowy reaktor (choć Paszynian nie wykluczył opcji przedłużenia funkcjonowania Mecamoru o 10 lat). Deklarację Vance’a, że USA mogą zainwestować w armeńską energetykę jądrową 9 mld dolarów, należy interpretować jako zapowiedź gotowości Waszyngtonu do udziału w tym przedsięwzięciu. Oba kraje planują także pogłębienie kooperacji wojskowej – w najbliższym czasie Armenia kupi amerykańskie drony za kwotę 11 mln dolarów.

Karta o partnerstwie strategicznym pomiędzy rządami USA i Azerbejdżanu zakłada bliską współpracę obu państw w rozwoju regionalnych szlaków komunikacyjnych (ze szczególnym uwzględnieniem Korytarza Środkowego), infrastruktury lądowej, morskiej i lotniczej, połączeń energetycznych i umożliwiających transmisję danych oraz wdrożenie ułatwień w handlu i tranzycie oraz w innych, powiązanych obszarach. W dokumencie mowa jest również o współdziałaniu na rzecz wzrostu gospodarczego, promowania inwestycji oraz poprawy dwustronnego klimatu biznesowego.

USA deklarują wsparcie dla wysiłków Baku na rzecz wzmocnienia pozycji Azerbejdżanu jako węzła energetycznego, handlowego, informatycznego, finansowego, transportowego i logistycznego w regionie kaspijskim. Karta zapowiada wreszcie kooperację obu państw w zakresie bezpieczeństwa (również cyfrowego) i obronności, a także zwalczania terroryzmu. Dokument zakłada powołanie grup roboczych do spraw współpracy w obszarach gospodarki i handlu, energetyki, łączności, sztucznej inteligencji i rozwoju cyfrowego oraz bezpieczeństwa i obrony – w ciągu trzech miesięcy grupy te mają przedstawić listę konkretnych projektów i planów ich realizacji.

Podobną kartę o partnerstwie strategicznym USA podpisały ponad rok temu z Armenią, natomiast strategiczne partnerstwo Waszyngtonu z Gruzją jest w praktyce zawieszone.

Pokój pod auspicjami USA

Najbardziej spektakularnym przejawem amerykańskiej obecności w regionie pozostaje TRIPP (Trump Route for International Peace and Prosperity, Szlak Trumpa dla Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu), wymieniony dwukrotnie w amerykańsko-azerbejdżańskiej karcie (Vance wspominał też o nim w Erywaniu). Projekt ten łączy w sobie wymiary biznesowy, pokojowy (umożliwia porozumienie azerbejdżańsko-armeńskie), a także PR-owy (promocja osoby prezydenta USA). Ma on obejmować ok. 40-kilometrowy odcinek drogi i linii kolejowej, a w przyszłości również innych połączeń, w tym m.in. światłowodu – umożliwiającego komunikację pomiędzy zasadniczym terytorium Azerbejdżanu a eksklawą Nachiczewanu i dalej Turcją poprzez terytorium Armenii.

Zasady przyszłego korzystania z tej trasy – od początku lat 90. pozostaje ona zablokowana – były jednym z głównych punktów spornych dzielących Baku i Erywań. Azerbejdżan chciał, by był to w praktyce korytarz eksterytorialny (tzw. korytarz zangezurski), natomiast Erywań domagał się, by przejazd odbywał się z poszanowaniem integralności terytorialnej Armenii. TRIPP, którego operatorem będzie powołana w styczniu spółka amerykańsko-armeńska, godzi oczekiwania Baku z interesami Erywania (umowę zawarto na 99 lat).

Projekt TRIPP zaprezentowano po raz pierwszy 8 sierpnia 2025 r. w Waszyngtonie, przy okazji podpisania przez prezydentów Trumpa i Alijewa oraz premiera Paszyniana deklaracji pokojowej (zob. Deklaracja waszyngtońska: bliżej pokoju na Kaukazie Południowym). W dokumencie wzmiankowano o potrzebie kontynuacji działań na rzecz zawarcia porozumienia pokojowego (jego tekst parafowali szefowie dyplomacji Armenii i Azerbejdżanu) oraz o woli odblokowania szlaków komunikacyjnych w regionie.

Mimo że formalne podpisanie porozumienia nie wydaje się w najbliższym czasie możliwe – jako warunek Baku stawia zmianę preambuły do konstytucji Armenii (w której pośrednio wspomniany jest Górski Karabach), a to wymaga przeprowadzenia tam referendum – de facto pokój już zapanował. Przypieczętowała go ubiegłoroczna deklaracja waszyngtońska. Od wielu miesięcy pomiędzy stronami nie dochodzi do zbrojnych incydentów, a w październiku Azerbejdżan zniósł ograniczenia na tranzyt dóbr do Armenii, co oznacza faktyczne zakończenie trwającej od 1989 r. blokady tego kraju (wobec wciąż zamkniętych granic towary, w tym także azerbejdżańskie paliwa, transportowane są przez Gruzję).

Nowy układ sił w regionie

Uruchomienie TRIPP wzmocni tworzący się w regionie nowy układ sił, w którym na lokalnego hegemona wyrasta wspierany przez Turcję Azerbejdżan. Nie rezygnując z pragmatycznej współpracy z Rosją i Iranem (obejmującej połączenia, m.in. energetyczne, na kierunku północ–południe), Baku rozbudowuje przede wszystkim szlaki równoleżnikowe, dzięki czemu staje się coraz ważniejszym ogniwem w handlu pomiędzy Dalekim Wschodem a Europą (przy czym ograniczeniem dla funkcjonowania Korytarza Środkowego pozostanie konieczność przeładunku towarów na statki na Morzu Kaspijskim). Azerbejdżan podchodzi do relacji z Rosją asertywnie, nie unikając konfrontacji (zob. Kolejna odsłona kryzysu na linii Baku–Moskwa).

Po odblokowaniu regionalnych szlaków Armenia zyska pole manewru, co wzmocni jej pozycję wobec Rosji. Już obecnie uzupełnia ona eksport zboża z Rosji – od którego była całkowicie uzależniona – dostawami z Kazachstanu przez Azerbejdżan. Przeorientowywanie polityki zagranicznej na Zachód musi mieć jednak charakter ewolucyjny z uwagi na wielowymiarowe uzależnienie tego kraju od Rosji (baza wojskowa w Giumri, aktywa w gospodarce, duże wpływy w Apostolskim Kościele Ormiańskim). Nie wiadomo też na przykład, czy bez udziału Moskwy uda się uruchomić kolejowy komponent TRIPP, jako że właścicielem kolei w Armenii są Koleje Rosyjskie.

Warunkiem kontynuacji uniezależniania się Armenii od Rosji – a także dalszej normalizacji relacji z Azerbejdżanem i Turcją – jest utrzymanie się Paszyniana u władzy po zaplanowanych na 7 czerwca wyborach parlamentarnych. W tym kontekście wizytę Vance’a można odebrać jako gest wsparcia dla aktualnie urzędującego premiera. Nie można również wykluczyć otwarcia przed wyborami przejścia granicznego z Turcją, co będzie dowodziło skuteczności polityki Paszyniana (jego główni oponenci kontestują potrzebę normalizacji relacji z oboma turkijskimi sąsiadami). Jednocześnie dryfująca w stronę Federacji Rosyjskiej i dystansująca się od Zachodu Gruzja straci swą pozycję tranzytowego monopolisty w regionie: przewóz towarów zarówno z Azerbejdżanu do Turcji, jak i z Rosji do Armenii będzie się mógł odbywać z jej pominięciem. Wyjątkiem pozostaną ropa naftowa i gaz ziemny, które nadal będą płynąć przez ten kraj – nie ma planów budowy nowych rurociągów przez Armenię.

Wzmocnienie pozycji USA na Kaukazie, ważne też w kontekście irańskim (obsługa TRIPP będzie wymagać obecności Amerykanów na granicy Iranu, co nasili presję Waszyngtonu na Teheran; nie można wykluczyć zakamuflowanej obecności militarnej pod pretekstem ochrony szlaku; odpadnie konieczność transportu azerbejdżańskich paliw do Nachiczewanu przez Iran), przyspieszy proces wypierania Rosji z Kaukazu. W wyniku drugiej wojny karabaskiej (jesień 2020 r.) Azerbejdżan doprowadził do zmiany istniejącego od początku lat 90. status quo, zaś we wrześniu 2023 r. samodzielnie zlikwidował pozostałości separatystycznej Republiki Górskiego Karabachu, a następnie wymusił wycofanie z regionu rosyjskich sił pokojowych.

Moskwa jest świadoma, że procesy zachodzące na Kaukazie Południowym zagrażają jej dotychczasowej pozycji. Dlatego należy się spodziewać, że aby ograniczyć ich negatywne skutki, w najbliższych miesiącach wzmoże ona presję polityczną na region, połączoną z działaniami o charakterze hybrydowym. W perspektywie krótkoterminowej najprawdopodobniej podejmie również próbę wpłynięcia na wynik czerwcowych wyborów parlamentarnych w Armenii, tak aby pozbawić władzy partię Paszyniana.