Administracja Trumpa wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej: w poszukiwaniu porozumienia z Moskwą
Ostatnie tygodnie zostały zdominowane przez negocjacje z udziałem USA, Ukrainy i Europy dotyczące zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, w tym wypracowania gwarancji bezpieczeństwa dla napadniętego państwa po zakończeniu konfliktu, oraz debatę na temat nowej Strategii bezpieczeństwa narodowego USA, zakładającej „strategiczną stabilizację” na Starym Kontynencie w oparciu o porozumienie z Moskwą. Dodatkowo pojawiły się doniesienia o intensywnych rozmowach amerykańsko-rosyjskich o przyszłej współpracy gospodarczej pomiędzy obydwoma państwami. Po okresie ograniczenia zaangażowania w zakończenie trwającej wojny od października 2025 r. administracja Donalda Trumpa wyraźnie zintensyfikowała wysiłki w tym zakresie, lecz ich skutek wciąż pozostaje niepewny. Założenie prezydenta USA, że pokój można osiągnąć szybko, poprzez odwrócenie polityki Joego Bidena, okazało się nieprawdziwe. Próby zarówno wywierania presji na Kijów, jak i poszukiwania porozumienia z Moskwą nie przyniosły jak dotąd przełomu.
W nadchodzących tygodniach i miesiącach newralgiczną rolę odegra Trump i jego wola zaostrzenia sankcji wobec Rosji – w obliczu braku ustępstw z jej strony – oraz reakcja Stanów Zjednoczonych na ewentualne pozorne (taktyczne) koncesje Kremla. Zarazem nie da się wykluczyć, że Amerykanie ponownie wstrzymają przekazywanie Ukrainie danych wywiadowczych oraz sprzedaż wybranych rodzajów broni i amunicji (również za pośrednictwem europejskich sojuszników). Możliwa jest też sytuacja, w której brak wyraźnych postępów USA sprawi, iż Waszyngton znacznie ograniczy swoje zaangażowanie w doprowadzenie do pokoju.
Źródła polityki Trumpa wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej
W czasie kampanii wyborczej obecny prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiadał zakończenie wojny na Ukrainie w ciągu 24 godzin, co stanowiło przejaw wiary we własną skuteczność. Jego dotychczasowe działania w tym obszarze opierają się na kilku podstawowych założeniach. Jest on przekonany o efektywności bezpośredniego wpływu i znaczenia rozmów pomiędzy przywódcami. Według niego do przyczyn przedłużania się konfliktu zbrojnego należała błędna polityka jego poprzednika, polegająca na deklarowaniu bezterminowego wsparcia dla Kijowa i unikaniu dialogu z Moskwą. Trump zakładał więc, że odwrócenie tego postępowania może przynieść radykalną zmianę, która umożliwi rozpoczęcie rozmów pokojowych.
Ponadto przywódca USA nie postrzega obu stron wojny jako równorzędnych. Z jego punktu widzenia to światowe mocarstwa, do których zalicza Rosję, powinny odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu ładu międzynarodowego. Dlatego od początku to ona jest dla niego głównym partnerem w rozmowach, a podejście to nie ulega zmianie niezależnie od dynamiki relacji z Władimirem Putinem[1]. Ukrainę Trump uznaje za państwo zależne od amerykańskiej pomocy, które w związku z tym powinno zaakceptować warunki narzucane przez Waszyngton. Zakładał również, że w obliczu przeciągania się kosztownego konfliktu Moskwa będzie skłonna do zawarcia porozumienia dotyczącego przede wszystkim spraw terytorialnych. Ignorował więc główny cel Kremla – całkowite podporządkowanie sąsiedniego państwa, zakładające m.in. jego demilitaryzację przy braku zewnętrznych gwarancji bezpieczeństwa i zmianę władzy w Kijowie na w pełni podporządkowaną agresorowi, a także przebudowę architektury bezpieczeństwa w Europie na rosyjskich warunkach.
Dla administracji Trumpa – co unaoczniła też Strategia bezpieczeństwa narodowego USA[2] – zakończenie wojny na Ukrainie stanowi istotny pierwszy krok do ustabilizowania sytuacji na Starym Kontynencie. Pozwoliłoby ono zredukować ryzyko konfliktu na większą skalę, w który mogłyby zostać uwikłane Stany Zjednoczone, przyspieszyłoby przypuszczalnie redukcję amerykańskiej obecności wojskowej w Europie oraz stworzyłoby przestrzeń do współpracy biznesowej z Rosją. W perspektywie globalnej celem jest możliwość skoncentrowania zasobów na kluczowej rywalizacji z Chinami, a w scenariuszu idealnym – również rozluźnienie powiązań pomiędzy Moskwą a Pekinem.
Wkład Trumpa w zażegnanie wojny rosyjsko-ukraińskiej wynikał także z jego osobistych ambicji, obaw i osobowości. Od dawna nie ukrywa on pragnienia, by otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla, a doprowadzenie do pokoju zbliżyłoby go do osiągnięcia tego celu. Prezydent bardzo poważnie traktuje przy tym zagrożenie konfliktem nuklearnym, który mogłaby przynieść potencjalna eskalacja tego konwencjonalnego na Ukrainie. Wreszcie działania amerykańskiego przywódcy w omawianej kwestii były i są obarczone specyfiką jego charakteru – optymizmem co do własnej skuteczności („pokój w 24 godziny”), impulsywnością oraz niechęcią bądź niezdolnością do zbyt długiego skupiania się na jednym zagadnieniu.
Niekonsekwencja i niestałość
Zaangażowanie Trumpa w zakończenie wojny charakteryzowało się dużą zmiennością – okresy dużej aktywności, budowania presji na Ukrainę i intensywnego dialogu z Rosją przeplatały się z momentami zniechęcenia, kiedy to prezydent USA odwracał uwagę od trwającego konfliktu. Owa zmienność stanowi odbicie nie tylko temperamentu samego lidera, lecz także dyskusji o sposobie podejścia do Kremla wewnątrz samej administracji. W efekcie tych sporów proces negocjacji od początku był chaotyczny, dużą rolę odgrywały w nim czynniki personalne, a postawę Stanów Zjednoczonych cechowała niekonsekwencja w stosowaniu nacisków na Rosję – szereg ultimatów wobec niej nie doczekał się realizacji.
Pierwsze tygodnie prezydentury Trumpa stopniowo testowały założenia jego polityki względem konfliktu. Waszyngton otworzył kanały komunikacji z Moskwą (przywódca rozmawiał telefonicznie z Putinem, a amerykańska delegacja spotkała się z rosyjską w Rijadzie) oraz wykonał kilka gestów dobrej woli pod jej adresem, jak deklaracja sekretarza obrony (wojny) Pete’a Hegsetha z lutego o niemożliwości odzyskania przez Ukrainę całości terytorium. Jednocześnie sprawdzał swoją zdolność do wywierania presji na Kijów, co pokazały sprawa porozumienia w sprawie surowców mineralnych[3], fatalna wizyta Wołodymyra Zełenskiego w Gabinecie Owalnym pod koniec lutego i wreszcie krótkotrwałe wstrzymanie amerykańskiego wsparcia wywiadowczego dla Ukrainy na początku marca. Mimo wzmożenia działań w lutym i na początku marca administracji Trumpa nie udało się jednak osiągnąć pożądanego rezultatu – czasowego zawieszenia broni.
Zintensyfikowana aktywność władz w kwestii wojny na Ukrainie trwała mniej więcej do połowy sierpnia (spotkanie Trumpa i Putina na Alasce). W tym okresie stopniowo rosła frustracja Waszyngtonu bezkompromisowością Moskwy. Mimo kolejnych rozmów przedstawicieli USA z delegacjami rosyjskimi i ukraińskimi oraz wizyt wysłannika Trumpa Steve’a Witkoffa w Rosji (w marcu i kwietniu, a później na początku sierpnia) pertraktacje nie postępowały, a Kreml nie przejawiał gotowości do ustępstw. Szczyt w Anchorage – pierwsze spotkanie amerykańskiego prezydenta z przywódcą Rosji od czasu pełnoskalowej inwazji – też nie przyniósł przełomu. Trumpowi nie tylko nie udało się nakłonić Putina do rozejmu, ale nawet przejął jako własną rosyjską narrację o tym, że należy negocjować kompleksowe zakończenie konfliktu, obejmujące zarówno zagadnienia terytorialne, jak i przyszłość ukraińskiej armii, perspektywy dołączenia Kijowa do UE czy NATO oraz sprawę wyborów prezydenckich.
Aż do połowy października Waszyngton nie decydował się nowe posunięcia względem Ukrainy i Rosji. Prezydent ponownie zaangażował się w rozmowy pokojowe po sukcesie odniesionym w Strefie Gazy – do zawieszenia broni pomiędzy Izraelem i Hamasem doszło w warunkach akceptacji części planu pokojowego przygotowanego przez jego ekipę. Nowy etap aktywności rozpoczęły nałożenie 22 października sankcji na dwa największe rosyjskie koncerny naftowe – Rosnieftʹ i Łukoil – oraz sugestie dalszego zaostrzenia kursu. Szybko jednak kij zastąpiła marchewka – w porozumieniu ze stroną rosyjską administracja opracowała 28-punktowy plan pokojowy zawierający postulaty Moskwy, takie jak uznanie Krymu i Donbasu za rosyjskie, ograniczenie liczebności armii ukraińskiej czy zrzeczenie się przez Kijów możliwości członkostwa w NATO (punktem wyjścia miała być propozycja przedstawiona przez wysłannika Putina Kiriłła Dmitrijewa). Kluczowa rola w przygotowaniu dokumentu przypadła Witkoffowi i Jaredowi Kushnerowi, zięciowi Trumpa. Jak dotąd losy koncepcji stanowią odbicie dotychczasowego przebiegu procesu pokojowego: obejmują silne naciski prezydenta na Kijów, włączenie się Europy w korzystniejszą dla Ukrainy korektę założeń projektu, w tym wypracowanie gwarancji bezpieczeństwa dla niej po zakończeniu wojny, próby osiągnięcia porozumienia z Rosją i niedotrzymywanie założonych wcześniej terminów.
Aktorzy wewnętrzni i zewnętrzni
Na politykę Waszyngtonu względem toczącego się konfliktu zbrojnego silnie oddziałuje bezpośrednie otoczenie przywódcy. Na tym tle wyróżnia się Witkoff – specjalny wysłannik Trumpa ds. misji pokojowych, a zarazem od kilku dekad jego bliski znajomy. Pozytywne nastawienie Witkoffa do Rosji, jego nieznajomość tego kraju oraz brak doświadczenia dyplomatycznego odegrały znaczną rolę w kontaktach aktualnej administracji z Kremlem. Wpływ na kurs wobec Rosji mają także sceptyczny co do pomocy Ukrainie wiceprezydent J.D. Vance oraz jego protegowany Dan Driscoll, sekretarz armii, który w pewnym momencie reprezentował USA w negocjacjach z Kijowem. Dzięki sukcesowi w Strefie Gazy do grona osób bezpośrednio wpływających na negocjacje dołączył też Kushner. Obecność Witkoffa i Kushnera – zamożnego dewelopera i wpływowego inwestora – powoduje, że na znaczeniu zyskuje wymiar biznesowy amerykańsko-rosyjskich pertraktacji.
W najbliższym kręgu prezydenta znajdziemy również ludzi opowiadających się za bardziej kategoryczną postawą wobec Kremla. Należą do nich sekretarz stanu i tymczasowy doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa Marco Rubio oraz emerytowany generał Keith Kellogg, który początkowo miał pełnić funkcję specjalnego wysłannika do Rosji i Ukrainy, ale nie został zaakceptowany przez stronę rosyjską, a później stopniowo przegrywał rywalizację o dostęp do głowy państwa. Jego rezygnacji z tej pozycji należy się spodziewać w styczniu. W okresach rozczarowania lidera stanowiskiem Rosji zwolennicy bardziej stanowczej linii (m.in. dalszych sankcji) zyskiwali na znaczeniu. Po niemal roku rozmów należy jednak uznać, że na podejście administracji Trumpa do Moskwy silniej wpłynęli sympatycy poszukiwania z nią porozumienia.
Perspektywa przyszłych relacji gospodarczych z Rosją może oznaczać, że rosnący wpływ na postępowanie Waszyngtonu zyskują biznes i lobbyści – z jednej strony koncerny z sektora energetycznego, mogące w przyszłości zarobić na inwestycjach w FR (powrót tam ma rozważać m.in. ExxonMobil), a z drugiej indywidualni inwestorzy, jak Stephen Lynch, darczyńca kampanii Trumpa, który sondował opcje zakupu Nord Streamu 2 i bogacenia się na pośrednictwie w sprzedaży rosyjskiego gazu. Rozwiązania dyskutowane bilateralnie mogą również dotyczyć amerykańskich inwestycji w samej Rosji lub wykorzystania przez korporacje z USA jej zamrożonych aktywów do odbudowy Ukrainy[4].
Jednocześnie wskutek postawy Moskwy i braku wymiernych postępów w procesie pokojowym elektorat republikański – najbardziej sceptyczny co do pomocy Kijowowi – być może weryfikuje swoje założenia, a jego nastroje ulegają zmianie. Zdają się to potwierdzać wyniki grudniowego sondażu Harvard/CAPS/Harris[5]. Zapytano w nim o stosunek do nowych restrykcji wymierzonych w agresora, jeśli przybliżą one zakończenie wojny (86% wyborców republikanów odpowiedziało się za), oraz o dalsze dostawy broni dla Ukrainy i kolejne sankcje, jeśli Rosja odmówi negocjacji i będzie kontynuowała rozlew krwi (rozwiązanie popiera 73% zwolenników republikanów).
Na politykę Trumpa wpływają też działania uczestników wojny. Ukraina po pierwszych niepowodzeniach zmodyfikowała sposób postępowania z amerykańskim prezydentem, na ogół skutecznie przekonując go o własnej gotowości do kompromisu. W innym położeniu znajduje się Rosja, na którą administracja USA wywiera mniejszą presję, ale która jest przy tym mniej skłonna do ustępstw, dążąc jedynie do przedłużania rozmów i przerzucenia odpowiedzialności za ich fiasko na przeciwnika.
Pewną rolę w negocjacjach odgrywają liderzy państw europejskich, przede wszystkim E3 (Niemcy, Wielka Brytania i Francja), lecz także przywódcy, którym udało się zbudować szczególną więź z samym Trumpem (jak prezydent Finlandii Alexander Stubb). Starają się oni korygować jego stanowisko i przekonywać do opowiedzenia się za korzystniejszymi dla Kijowa warunkami zakończenia wojny, w szczególności w zakresie udzielenia gwarancji bezpieczeństwa jako warunku ukraińskich ustępstw terytorialnych. Stany Zjednoczone od początku ograniczają jednak rolę sojuszników w całym procesie pokojowym: przedstawiciele Starego Kontynentu nie uczestniczą w pertraktacjach, a co więcej, nie konsultowano z nimi przed ujawnieniem 28-punktowego planu pokojowego nawet tych jego zapisów, które dotykały ich bezpośrednio.
Możliwe scenariusze
Prognozowanie polityki Waszyngtonu w odniesieniu do wojny na Ukrainie jest z wielu względów utrudnione. W najbardziej pozytywnym scenariuszu Stany Zjednoczone intensyfikują naciski na Rosję, żeby wymusić na niej akceptację zmodyfikowanego planu pokojowego wraz z gwarancjami bezpieczeństwa dla Kijowa[6]. Ta nie godzi się na ustępstwa, a tym samym skłania prezydenta do podjęcia bardziej stanowczych działań. W jego otoczeniu przeważają głosy „jastrzębi”, podpowiadających kolejne restrykcje, m.in. sankcje wtórne przewidziane w projekcie ustawy senatora Lindseya Grahama. USA wspierają Ukrainę danymi wywiadowczymi oraz umożliwiają dalsze europejskie zakupy dla niej w amerykańskim przemyśle zbrojeniowym. Ponadto Trump wykorzystuje swój wizerunek przywódcy nieprzewidywalnego, by zasiać po stronie rosyjskiej niepewność co do jego dalszych posunięć. Wojna na Ukrainie trwa dalej, ale jej konsekwencje gospodarcze i militarne dla agresora wzrastają.
Relatywnie neutralny scenariusz zakłada stopniową utratę zainteresowania przywódcy USA próbami doprowadzenia do pokoju. Z jednej strony mogłaby ona wynikać z braku postępów – negocjowany w ostatnich tygodniach plan ponosi fiasko, strona rosyjska nie godzi się na żadne ustępstwa. Z drugiej zaś byłaby konsekwencją sytuacji wewnętrznej – słabnącego poparcia dla republikanów i kiepskich notowań prezydenta w zakresie polityki gospodarczej w kontekście konieczności skoncentrowania się na kampanii przed wyborami połówkowymi w listopadzie 2026 r. W tym scenariuszu Kijów najprawdopodobniej dalej mógłby liczyć na wsparcie wywiadowcze Stanów Zjednoczonych oraz ich zgodę na zakup uzbrojenia i sprzętu wojskowego, a USA utrzymałyby większość dotychczasowych sankcji (możliwe byłoby ich częściowe zniesienie, o intensyfikacji presji nie ma mowy). Dla przyszłości Ukrainy kluczowa staje się jedność jej partnerów europejskich i ich gotowość do dalszej pomocy.
W scenariuszu negatywnym Moskwa decyduje się na taktyczne ustępstwa (np. godzi na czasowe zawieszenie broni), Kijów zostaje zmuszony do istotnych koncesji (przekazanie agresorowi nieokupowanej dotąd części Donbasu), a porozumienie zapewnia Trumpowi sukces wizerunkowy. Egzekwowanie warunków umowy okazuje się trudne i daje obydwu stronom liczne okazje do obwiniania siebie nawzajem (co utrudnia uruchomienie ewentualnych gwarancji bezpieczeństwa). Stany Zjednoczone stopniowo wycofują się z sankcji na Rosję i zaczynają współpracę biznesową z nią. To wprowadza rozprzężenie w szeregach państw europejskich, które dodatkowo mogą znaleźć się pod amerykańską presją co do wznowienia powiązań gospodarczych z Moskwą. Amerykańsko-rosyjskim negocjacjom pokojowym może towarzyszyć debata na temat bezpieczeństwa europejskiego, w ramach której Waszyngton może zainicjować europejsko-rosyjskie rozmowy o bezpieczeństwie regionalnym, obejmujące m.in. kwestie kontroli zbrojeń i ograniczeń w obecności sojuszniczej na wschodniej flance NATO. Wstrzymanie działań zbrojnych może przyspieszyć redukcję amerykańskiej obecności militarnej na Starym Kontynencie, w tym właśnie na wschodniej flance. Ewentualne wznowienie przez Rosję wojny na ograniczoną skalę może w efekcie nie wywołać zdecydowanej reakcji Waszyngtonu ani stolic europejskich.
[1] A. Kohut, Świat według Trumpa: wizja polityki zagranicznej nowej administracji USA, OSW, 20.01.2025, osw.waw.pl.
[2] J. Gotkowska, A. Kohut, Nowa Strategia bezpieczeństwa narodowego USA: manifest suwerennej Ameryki w wielobiegunowym świecie, OSW, 8.12.2025, osw.waw.pl.
[3] M. Jędrysiak, S. Matuszak, Porozumienie Ukrainy i USA w sprawie surowców mineralnych, OSW, 6.05.2025, osw.waw.pl.
[4] D. Hinshaw et al., Make Money Not War: Trump’s Real Plan for Peace in Ukraine, The Wall Street Journal, 28.11.2025, wsj.com.
[5] Harvard CAPS Harris Poll, badanie przeprowadzone w dniach 2–4 grudnia 2025 r., harvardharrispoll.com.
[6] W. Konończuk, K. Nieczypor, W. Rodkiewicz, Spór o pokój: Kijów między presją USA a żądaniami Rosji, OSW, 12.12.2025, osw.waw.pl.