27 lutego w Moskwie odbyło się posiedzenie rosyjsko-kirgiskiej komisji międzyrządowej ds. współpracy gospodarczej. Rezultatem rozmów było podpisanie trzyletniego planu współpracy. Treść dokumentu nie jest znana, wiadomo jednak, że nie uwzględnia on sprawy dla Kirgistanu najważniejszej – kredytu (1,7 mld USD) na budowę hydroelektrowni Kambar-ata 1. Wydaje się, że szansa na to, że Biszkek kiedykolwiek te pieniądze otrzyma, jest znikoma. Dla Moskwy gospodarcze i polityczne zyski z inwestycji są dyskusyjne. Dodatkowo budowie hydroelektrowni kategorycznie sprzeciwia się Uzbekistan, z którym Kreml próbuje ostatnio poprawić stosunki.
Kredyt na budowę elektrowni Kambar-ata 1, mającej kluczowe znaczenie dla cierpiącego na poważne niedobory energii elektrycznej Kirgistanu, stanowił największą część rosyjskiej pomocy finansowej (w sumie 2,15 mld USD) dla Biszkeku. Z obiecanej sumy Kirgistan otrzymał 450 mln USD, zaś obecna wizyta miała pomóc w uzyskaniu reszty środków. Gdy w lutym 2009 roku Moskwa poinformowała o udzieleniu pomocy, zostało to powszechnie zinterpretowane jako cena za – ogłoszone w tym samym czasie – wypowiedzenie USA wynajmu bazy lotniczej Manas i przejaw dążenia Rosji do wykorzystania światowego kryzysu gospodarczego dla umocnienia swojej pozycji na obszarze WNP. Obecność wojsk USA w bazie Manas została jednak na mocy umowy kirgisko-amerykańskiej z czerwca ub.r. przedłużona o co najmniej rok.
W tak zmienionej sytuacji politycznej, przy sprzeciwie Taszkentu i w warunkach kryzysu gospodarczego Moskwa straciła powody wspomagania Biszkeku tak dużymi środkami. Dodatkowo wiarygodność Kirgistanu na Kremlu ostatnio wyraźnie spadła. Rządząca Kirgistanem rodzina Bakijewów, pomimo już udzielonego wsparcia, nie wykazuje się bowiem z perspektywy Moskwy dostateczną lojalnością. <MMat>