• English
  • polski
Tydzień na Wschodzie
Tygodniowy biuletyn analityczny dotyczący obszaru Rosji, Ukrainy, Białorusi, Kaukazu i Azji Centralnej (również w wersji angielskiej: EASTWEEK).

Spis treści

Numer 8(126) | 2010-02-24

Analizy

  •  
    Działania podjęte przez Miedwiediewa należy uznać za akcję wizerunkową mającą ugruntować wrażenie, że prezydent reaguje na sygnały społecznej krytyki wobec przedstawicieli aparatu państwa i skutecznie sprawuje kontrolę nad resortami siłowymi.
     

  • Skandal, jaki wybuchł kilka tygodni po przejęciu przez Kazachstan przewodnictwa w OBWE, stawia dbającego o kwestie wizerunkowe prezydenta Nazarbajewa w niezwykle trudnej sytuacji i może doprowadzić do większej ostrożności Astany w kontaktach z Pekinem, co niewątpliwie byłoby na rękę Rosji.

 

Rosja wzmacnia obecność militarną w Abchazji
Tydzień na Wschodzie

2010-02-24

Wersja do wydruku

17 lutego podczas wizyty lidera separatystycznej Abchazji Siergieja Bagapsza w Moskwie ministrowie obrony, Anatolij Sierdiukow i Merab Kiszmaria podpisali porozumienie o rosyjskiej bazie wojskowej w Abchazji. Zapisy porozumienia, które ma obowiązywać 49 lat (z możliwością przedłużenia o kolejne 5-letnie okresy) stanowią rozwinięcie ustaleń, zawartych w rosyjsko-abchaskiej umowie wojskowej z 15 września 2009 roku. Dokument, potwierdzający inkorporację Abchazji do rosyjskiej przestrzeni obronnej, został ostro skrytykowany przez Gruzję i NATO.

Sztab rosyjskiej bazy znajdzie się w Gudaucie na zachodzie Abchazji (de facto, rosyjska baza istnieje w tym miejscu nieprzerwanie od czasów ZSRR); poszczególne należące do bazy obiekty mogą zostać rozlokowane na całym terytorium republiki. W bazie stacjonować ma 1700 żołnierzy. Ich liczebność może zostać podwojona „w razie zaostrzenia sytuacji”. Możliwe będzie utworzenie zgrupowania rosyjsko-abchaskiego (zarówno w czasie wojny, jak i pokoju). Na mocy innego porozumienia, w Abchazji przebywa także około 1800 żołnierzy wojsk pogranicznych.
Porozumienie o bazie jest konsekwencją uznania przez Rosję niepodległości Abchazji i Osetii Południowej w sierpniu 2008 roku. Kolejne umowy między Moskwą a separatystycznymi prowincjami Gruzji wzmacniają i formalizują rosyjską obecność militarną na tych terenach, co spotyka się z protestami Tbilisi i struktur euroatlantyckich (według rzeczniczki NATO Carmen Romero, Sojusz uważa te umowy za nielegalne). Odmienne stanowisko zajęła obecnie OBWE. 18 lutego jej przewodniczący, szef dyplomacji Kazachstanu Kanat Saudabajew powiedział, że Rosja ma prawo rozmieszczać swoje siły w rejonie konfliktu, gdyż jako strona procesu pokojowego współodpowiada za stabilność regionu. <GÓR>