• English
  • polski
Tydzień na Wschodzie
Tygodniowy biuletyn analityczny dotyczący obszaru Rosji, Ukrainy, Białorusi, Kaukazu i Azji Centralnej (również w wersji angielskiej: EASTWEEK).

Spis treści

Numer 5(123) | 2010-02-03

Analizy

  • Podłożem protestu jest długofalowa, niekorzystna dla regionu polityka Moskwy, w której priorytetem jest integracja Kaliningradu z Rosją, a kwestią drugoplanową jest jego rozwój. Sprzeciw budzi zwłaszcza polityka centralizacji, szczególnie niekorzystna dla tego regionu, a także zmiany w funkcjonowaniu Specjalnej Strefy Ekonomicznej, uderzające w interesy lokalnych elit.

  • Porozumienie wprowadza rozwiązania znacznie mniej korzystne dla białoruskiej gospodarki w porównaniu do warunków z lat 2007–2009. Jego konsekwencją będzie spadek rentowności rafinerii i ograniczenie wpływów do białoruskiego budżetu.

  • Po dojściu do władzy proeuropejskiego i nastawionego pozytywnie do współpracy z Rumunią rządu w Kiszyniowie, Bukareszt uczynił z polityki wobec Mołdawii priorytet polityki zagranicznej oraz skonkretyzował program działań wobec Mołdawii.

 

Kaliningrad sfrustrowany polityką Moskwy
Tydzień na Wschodzie

2010-02-03 | Agata Dubas i Jadwiga Rogoża

Wersja do wydruku

30 stycznia w Kaliningradzie doszło do największego od lat protestu na tle socjalno-politycznym. 10 tys. osób domagało się poprawy sytuacji socjalnej w regionie i żądało dymisji miejscowego gubernatora Gieorgija Boosa, a także premiera Władimira Putina.
Podłożem protestu jest długofalowa, niekorzystna dla regionu polityka Moskwy, w której priorytetem jest integracja Kaliningradu z Rosją, a kwestią drugoplanową jest jego rozwój. Sprzeciw budzi zwłaszcza polityka centralizacji, szczególnie niekorzystna dla tego regionu, a także zmiany w funkcjonowaniu Specjalnej Strefy Ekonomicznej, uderzające w interesy lokalnych elit. Katalizatorem niezadowolenia stał się kryzys gospodarczy, który uderzył w region i spowodował dramatyczne pogorszenie sytuacji socjalnej. Aktywizacja społeczeństwa i elit lokalnych na taką skalę wynika zatem ze specyfiki regionu i nie stanowi zapowiedzi podobnych protestów w skali ogólnorosyjskiej.
 

Od socjalnych postulatów do politycznych haseł

 
Manifestacja w Kaliningradzie stanowi kontynuację grudniowego protestu przeciwko podwyżce tzw. podatku transportowego dla posiadaczy pojazdów mechanicznych, w którym wzięło udział ok. 5 tys. osób. Tym razem akcja zgromadziła dwukrotnie więcej uczestników, mimo że lokalne władze tuż przed demonstracją odłożyły wprowadzenie podwyżki o rok. W czasie protestu dominowały postulaty socjalne (zatrzymanie wzrostu opłat komunalnych, cen paliw i ceł), jednak pojawiły się również żądania bezpłatnych wiz wjazdowych do państw UE, a także hasła polityczne – żądanie dymisji gubernatora Boosa oraz premiera Władimira Putina. Koordynatorami akcji byli kaliningradzcy politycy i działacze (regionalny oddział opozycyjnego ruchu Solidarność i kilku deputowanych parlamentu kaliningradzkiego), a przyłączyły się do nich zarówno opozycyjne Jabłoko, jak i „koncesjonowana opozycja” – komuniści i LDPR Żyrinowskiego. Legalna akcja na tak dużą skalę jest największym w ostatnich latach sukcesem w mobilizacji biernego społeczeństwa przeciwko polityce władz.
Władze w Moskwie nerwowo zareagowały na najliczniejszy od lat protest regionalny. Do obwodu w trybie pilnym przybyli pełnomocny przedstawiciel prezydenta w okręgu północno-zachodnim Ilja Klebanow, zastępca prokuratora generalnego Rosji Aleksandr Gucan oraz delegacja „partii władzy” Jednej Rosji. W Administracji Prezydenta FR zwolniono urzędnika, odpowiedzialnego za kontakty z Kaliningradem.
 

Kaliningradzka specyfika protestu

 
Niespotykana w rosyjskich realiach ostatnich lat aktywizacja mieszkańców Kaliningradu wynika ze spiętrzenia szeregu czynników o charakterze zarówno doraźnym, jak i długofalowym.
 
Podstawowym źródłem napięć w regionie są z jednej strony negatywne konsekwencje jego specyficznego położenia geopolitycznego, a z drugiej polityka Moskwy wobec Kaliningradu.
Położenie geopolityczne Kaliningradu jako eksklawy otoczonej terytorium państw członkowskich UE, po rozszerzeniu Unii Europejskiej, a zwłaszcza strefy Schengen, przynosi mieszkańcom regionu szereg problemów. Wprowadzenie obowiązku wizowego dla mieszkańców (wcześniej masowo jeżdżących do Polski i Litwy) mocno ograniczyło ich możliwości podróżowania i zarobkowania. Do tej pory nie została wynegocjowana umowa o małym ruchu granicznym z Polską. Rosja zgłasza postulat objęcia taką umową całego obwodu, a nie tylko strefy przygranicznej o szerokości 30–50 km (jak przewidują regulacje unijne), co hamuje negocjacje.
 
U źródeł niezadowolenia leży również finansowa i kadrowa polityka Moskwy. Po pierwsze, na gospodarkę regionu niekorzystnie wpłynęły wprowadzone w 2006 roku zmiany w funkcjonowaniu Specjalnej Strefy Ekonomicznej (SSE). W efekcie Kaliningrad stracił swój potencjał importowo-przeładunkowy (ograniczono ulgi importowe), nie zyskał natomiast – zgodnie z deklarowanym celem zmian – charakteru produkcyjno-eksportowego (nowe regulacje miały przyciągać inwestorów, którzy rozwijaliby produkcję towarów). Funkcjonujący model SSE nie przynosi regionowi spodziewanych dochodów. Wprawdzie regulacje przyciągnęły do Kaliningradu ponad 50 inwestorów, którzy w sumie zainwestowali ponad 500 mln dol., jednak największe korzyści odniósł z tego budżet federalny – w 2008 roku zyskał przeszło 700 mln rubli z płaconych przez nich podatków, podczas gdy budżet regionalny otrzymał jedynie 80 mln rubli. Jednocześnie nowe zasady, które promują dużych inwestorów (najczęściej spoza regionu), uderzają w mały i średni biznes.
Po drugie, mianowanie w 2005 roku przez Moskwę gubernatora spoza regionu przyczyniło się do wzrostu napięć.W lokalnych elitach stale narasta niezadowolenie z rządów gubernatora (który faworyzuje wielki moskiewski i petersburski biznes kosztem lokalnych przedsiębiorców) oraz jego nieskuteczności w obronie interesów regionu, któremu centrum narzuca kolejne podatki i niekorzystne regulacje. We wrześniu 2010 roku upływa pierwsza kadencja Boosa; nie jest wykluczone, że lokalne elity próbują wykorzystać niezadowolenie społeczne do wywarcia nacisku Moskwę w celu zmiany gubernatora.
 
Najdotkliwszym czynnikiem doraźnym, który pogłębił problemy regionu, okazał się kryzys gospodarczy, prowadzący do dramatycznego pogorszenia sytuacji socjalnej. Według oficjalnych statystyk, w grudniu 2009 roku bezrobocie wyniosło tam 10,2% i należało do najwyższych w europejskiej części Rosji. W regionie odnotowuje się największe w Rosji zaległości płacowe (głównie przedsiębiorstw), które w ciągu ostatniego roku wzrosły ponadtrzykrotnie (z ok. 150 mln rubli w grudniu 2008 do 470 mln rubli w grudniu 2009). Zadłużenie to wciąż rośnie – w ostatnim miesiącu wzrosło o kolejne 6,8 punktów procentowych. Trudna sytuacja na rynku pracy, w zestawieniu z rosnącymi cenami usług komunalnych (a ostatnio m.in. planami wprowadzenia wysokiego podatku transportowego) sprawiły, że w ciągu 2009 roku w Kaliningradzie odbyło się kilkanaście protestów społecznych i pracowniczych, m.in. przeciwko podniesieniu ceł na samochody zagraniczne czy zaległościom płacowym.
 

Kaliningrad zakładnikiem polityki Moskwy

 
Podłożem ekonomicznych i socjalnych problemów Kaliningradu jest długofalowa, niekorzystna dla regionu polityka Moskwy. Geopolityczne położenie Kaliningradu, zwłaszcza w kontekście rozszerzenia Unii Europejskiej, jest przez Rosję postrzegane bardziej w kategoriach zagrożenia, a nie szansy. Wbrew deklaracjom Moskwy, rosyjskie działania faktycznie zmierzają do ograniczenia mieszkańcom eksklawy możliwości czerpania korzyści z kontaktów z Unią Europejską. Dodatkowo, podobnie jak wobec innych regionów, Moskwa znacząco zacieśniła administracyjną kontrolę nad obwodem (mianowanie w 2005 roku gubernatora) i pogłębiła jego uzależnienie finansowe (reforma finansowa z 2003 roku zwiększała wpływy do budżetu federalnego kosztem regionalnych). Nie uwzględniono przy tym specyficznego położenia Kaliningradu i nie dano mu szansy rozwoju jego potencjału, ponieważ wiązałoby się to z przyzwoleniem na szerszą autonomię.
 
Współpraca: Iwona Wiśniewska