• English
  • polski
Tydzień na Wschodzie
Tygodniowy biuletyn analityczny dotyczący obszaru Rosji, Ukrainy, Białorusi, Kaukazu i Azji Centralnej (również w wersji angielskiej: EASTWEEK).

 

Ukraina: walka o pełnię władzy
Tydzień na Wschodzie

2009-11-25 | Tadeusz A. Olszański

Wersja do wydruku

Wybory prezydenckie na Ukrainie w styczniu 2010 roku mogą doprowadzić do zasadniczej zmiany w układzie władzy w państwie. Po raz pierwszy od prawie czterech lat pojawi się możliwość przejęcia pełni władzy przez jeden obóz polityczny. Ktokolwiek bowiem zostanie nowym prezydentem Ukrainy, będzie dążył do zdobycia całej władzy: powołania rządu swego ugrupowania w oparciu o większość w parlamencie.
Nowa ekipa rządząca będzie musiała zmierzyć się ze wszechstronnym kryzysem państwa; niezbędne działania będą musiały być dość podobne, natomiast sposób ich wprowadzania będzie różny - radykalny w przypadku Julii Tymoszenko, kompromisowy w przypadku Wiktora Janukowycza.


Janukowycz i Tymoszenko - prawie równe szanse

17 stycznia 2010 roku na Ukrainie odbędą się wybory prezydenckie; rozstrzygnięcia należy oczekiwać w II turze, 7 lutego, zatem nowy prezydent powinien objąć władzę na przełomie lutego i marca. Z osiemnastu zarejestrowanych kandydatów tylko dwoje, Wiktor Janukowycz i Julia Tymoszenko, mają szanse zwycięstwa. Obecne sondaże dają wyraźną przewagę Janukowyczowi, jednak Tymoszenko w kampaniach parlamentarnych osiągała znaczny wzrost poparcia w ostatnich tygodniach kampanii, podobnie może być i tym razem.
Wiktor Juszczenko nie ma szans na reelekcję, jednak jako urzędujący prezydent ma wpływ na kampanię wyborczą. Jego działania świadczą o tym, że głównym celem, jaki sobie stawia, jest osłabienie Julii Tymoszenko.
Jeśli zwycięzcą będzie Janukowycz, ale jego przewaga będzie nieznaczna, nie można wykluczyć podjęcia przez Tymoszenko próby podważenia wyniku wyborów przez organizowanie masowych akcji protestu. Może wówczas dojść do krótkotrwałej destabilizacji sytuacji politycznej.
Ktokolwiek zostanie prezydentem, będzie dążył do zapewnienia sobie silnego poparcia w parlamencie i kontroli nad rządem, zatem - do przejęcia pełni władzy w państwie. Jest to warunek skutecznego sprawowania władzy: doświadczenia kohabitacji prezydenta i premierów z różnych obozów politycznych w latach 2006-2009 są fatalne, a dalsze trwanie chaosu i stanu zawieszenia z ostatniego roku grozi zapaścią państwa. Z drugiej strony oba główne ugrupowania, Blok Julii Tymoszenko (BJuT) i Partia Regionów (PR), pozostaną po wyborach na arenie politycznej, więc jakieś modus vivendi między nimi będzie niezbędne.


Parlament: nowa koalicja, nowe wybory?

Jeśli wybory wygra Julia Tymoszenko, będzie próbowała wzmocnić istniejącą koalicję BJuT, Naszej Ukrainy i Bloku Łytwyna; przeciągnięcie na jej stronę części deputowanych Partii Regionów będzie tym łatwiejsze, im wyraźniejsza będzie przewaga Julii Tymoszenko w II turze wyborów. Na czele obecnego rządu postawi ona najprawdopodobniej swego najbliższego współpracownika, obecnego pierwszego wicepremiera Ołeksandra Turczynowa. Natomiast będzie starała się uniknąć przedterminowych wyborów parlamentarnych, gdyż nie rokują one istotnej poprawy stanu posiadania jej Bloku w Radzie Najwyższej.
Jeśli wybory wygra Wiktor Janukowycz, jego pierwszoplanowym zadaniem będzie obalenie obecnego rządu. Jeśli nie uda się stworzenie większości wokół Partii Regionów, jedynym wyjściem będą przedterminowe wybory parlamentarne - już zapowiadane przez przedstawicieli PR - które mogłyby się odbyć 30 maja 2010 roku, razem z wyborami komunalnymi. W takich wyborach Partia Regionów może liczyć na zwycięstwo i stworzenie rządu bądź samodzielnie, bądź w koalicji z mniejszymi ugrupowaniami.
Za najmniej prawdopodobny, choć teoretycznie możliwy, należy uznać wariant, w którym ogłoszone przez prezydenta-elekta wybory parlamentarne nie prowadzą do takiego zwycięstwa jego obozu, które umożliwia powołanie rządu. Taki wariant oznaczałby prawdopodobnie konieczność powrotu do kohabitacji, ze wszystkimi jej złymi konsekwencjami, w tym utrudnieniem, a nawet uniemożliwieniem podjęcia działań, przeciwdziałających kryzysowi państwa.


Te same wyzwania, podobne odpowiedzi

Niezależnie od tego, kto będzie rządził Ukrainą, będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami zaniedbań poprzednich rządów: katastrofalną sytuacją budżetową, niewydolnością systemu emerytalnego i socjalnego, kryzysem służby zdrowia, oświaty i sił zbrojnych, katastrofalnym stanem infrastruktury komunalnej. Dalsze ignorowanie tych problemów może doprowadzić nawet do załamania się struktur państwa.
Możliwe warianty rozwiązania tych problemów są zbliżone, więc swoboda ruchów nowego kierownictwa państwa będzie niewielka. Możemy oczekiwać podobnych przedsięwzięć, będą jednak one realizowane z różną determinacją i skutecznością. Tego, w jakiej mierze okażą się one skuteczne, nie da się w tej chwili ocenić.
Po Julii Tymoszenko można oczekiwać działań radykalnych, choć niekoniecznie konsekwentnych, a także sięgania po rozwiązania z pogranicza autorytaryzmu (wielu ukraińskich obserwatorów obawia się wręcz jej zapędów dyktatorskich). Będzie to tym łatwiejsze, że opozycja wobec jej rządów będzie słaba: Partia Regionów po porażce będzie osłabiona, a związani z nią przedsiębiorcy będą musieli znaleźć modus vivendi z nową władzą.
Janukowycz jako prezydent będzie miał mniejszą swobodę ruchów, zarówno dlatego, że w Partii Regionów rywalizują różne grupy interesów, jak i dlatego, że BJuT wybierze strategię nieprzejednanej opozycyjności, z pobudzaniem protestów wobec bolesnych dla społeczeństwa reform włącznie. Polityka Janukowycza będzie więc najpewniej ostrożniejsza, mniej dynamiczna, bardziej kompromisowa.
współpraca: Paweł Wołowski