Trzy ośrodki analityczne opublikowały w połowie listopada analizy negatywnie oceniające warunki inwestowania i prowadzenia działalności gospodarczej na Ukrainie. Może to zmniejszyć zainteresowanie zagranicznych inwestorów tym rynkiem, również po zakończeniu kryzysu.
W ostatnich dwóch tygodniach pojawiły się aż trzy negatywne oceny warunków inwestowania na Ukrainie. Londyńska Credit Market Analysis zaliczyła Ukrainę do najbardziej ryzykownych krajów dla inwestorów. W rankingach PricewaterhouseCoopers z kolei Ukraina znalazła się w grupie pięciu państw z najwyższym poziomem przestępczości gospodarczej. 45% badanych menedżerów ukraińskich firm stwierdziło, że ich firmy padły ofiarą takich przestępstw w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Najbardziej dotkliwe jest łapówkarstwo i rejderstwo (wrogie przejęcie przedsiębiorstwa z użyciem metod pozaprawnych). W najszerszej analizie przeprowadzonej przez SEOLA Group Ideas Factory wśród światowych funduszy inwestycyjnych, 69% badanych nie zamierza w najbliższym czasie inwestować na Ukrainie, a 34% spośród obecnych na tym rynku zagranicznych kompanii zamierza się z Ukrainy wycofać. Jeszcze 26% planuje zamrozić swoje inwestycje. Oceny klimatu inwestycyjnego pogorszyły się w sposób istotny w porównaniu z analogicznym badaniem w ubiegłym roku. Przyczyny negatywnych ocen to zarówno kryzys systemu finansowo-ekonomicznego Ukrainy, jak i wzrost korupcji we wszystkich strukturach władzy oraz słaby poziom ochrony praw własności, wskazywane przez ponad 90% badanych. Tylko 16% uważa, że sytuacja może się poprawić w 2010 roku.
W świetle takich ocen zrozumiałe wydaje się ograniczenie bezpośrednich inwestycji zagranicznych na Ukrainie w 2009 roku, a niepokojący dla najbliższej perspektywy może być dalszy spadek zainteresowania inwestycjami w tym kraju. <AnG>