Od około dwóch tygodni na Ukrainie trwa wzrost zachorowań na ostre choroby układu oddechowego i na grypę. Ogromna większość z nich to różne odmiany zapalenia górnych dróg oddechowych i grypy sezonowej, jakie co najmniej od kilku lat pojawiają się na Ukrainie o tej porze roku, osiągając poziom epidemii. Sporadyczne przypadki zachorowań na grypę typu A/H1N1 nie pozwalają mówić na razie o epidemii tej odmiany grypy na Ukrainie. Niemniej to właśnie informacje o wystąpieniu tego wirusa nagłośnione przez kampanię informacyjną rządu stały się przyczyną paniki na Ukrainie.
O ile w poprzednich latach zwalczaniem epidemii zajmowały się władze obwodowe, tym razem rząd wprowadził wyjątkowe środki zapobiegawcze w całym kraju i podjął politykę informacyjną, która wywołała panikę w wielu częściach kraju. Premier Julia Tymoszenko stara się wykorzystać walkę z epidemią w swej kampanii wyborczej, odwracając uwagę od odpowiedzialności jej rządu za liczne zaniedbania, zwłaszcza za dramatyczny stan budżetu państwa.
Jeśli modelowy przebieg epidemii z lat ubiegłych powtórzy się w tym roku, można spodziewać się dużego wzrostu zachorowań w regionach wschodnich w drugiej połowie stycznia 2010 roku, co może przełożyć się na gorszy rezultat Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich planowanych na 17 stycznia (I tura) i 31 stycznia (II tura). <pw>