Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka złożył 16 września wizytę w Wilnie na zaproszenie litewskich środowisk biznesowych - otwierał wystawę Belarus Expo 2009 i towarzyszące jej forum Białoruś i kraje Morza Bałtyckiego. Była to druga (po podróży do Watykanu i do Włoch) wizyta w kraju UE białoruskiego przywódcy, wcześniej izolowanego przez wspólnotę Zachodu. Mimo protestów białoruskiej opozycji i wspierających ją litewskich organizacji społecznych Łukaszenkę przyjęły najwyższe władze Litwy, a spotkania przebiegły w dobrej atmosferze.
Do tego pierwszego od jedenastu lat przyjazdu Łukaszenki na Litwę dążyły obie strony. Litwie zależało przede wszystkim na rozpoczęciu dialogu na rzecz współpracy gospodarczej w dziedzinie tranzytu i energetyki - nalegają na to wpływowe w tym kraju kręgi biznesu. W aspekcie politycznym Wilno wysłało sygnał, iż otwarty na nowo dialog władz litewskich z białoruskim przywódcą posłuży zbliżeniu Białorusi z Unią Europejską. Dla Łukaszenki, który dąży do międzynarodowej legitymizacji swojego reżimu i przyzwolenia dla jego kontynuacji, przyjazd do Wilna był znaczącym sukcesem.
Na pierwszym planie współpraca gospodarcza
Promotorem zaproszenia Łukaszenki do Wilna było wpływowe lobby biznesowe powstałe wokół Bronislovasa Lubysa (jeden z najbogatszych przedsiębiorców - petrochemia i firmy przeładunkowe w porcie kłajpedzkim), przewodniczącego Konfederacji Przemysłowców Litwy. Oczekuje ono od władz ocieplenia relacji z Rosją oraz z Białorusią. Konfederacja dąży do uzyskania osobistych gwarancji Łukaszenki dla bezpieczeństwa litewskiego biznesu na Białorusi (litewscy biznesmeni skarżą się na wysokie ryzyko inwestowania w tym kraju). Lubys przystępuje też do rywalizacji o przejęcie obsługi białoruskiego eksportu i importu przez kontrolowany przez siebie port w Kłajpedzie - dotychczasowego lidera w branży przeładunkowej pośród portów trzech państw bałtyckich. Głównymi partnerami zagranicznymi Kłajpedy są przede wszystkim Białoruś (ok. 55% ładunków tranzytowych w roku 2008), a następnie Rosja (ok. 33% w 2008) i Kazachstan (ok. 6%; w przypadku tego państwa wiele zależy od polityki tranzytowej Rosji). Gwałtowny spadek przeładunku towarów rosyjskich w 2009 roku (o 25%) oraz zapowiedź wicepremiera Siergieja Iwanowa, iż Rosja w ciągu 2-3 lat zamierza zrezygnować z usług tranzytowych portów bałtyckich na rzecz własnych (Kaliningrad, Primorsk), zmuszają litewski biznes do aktywności wobec białoruskich partnerów, z których część wybiera dziś Kaliningrad i łotewską Windawę.
W Wilnie Łukaszenka starał się zaprezentować Białoruś jako perspektywicznego partnera Litwy w kwestiach gospodarczych. Deklarował poparcie Białorusi dla magistrali samochodowej od Bałtyku po Morze Czarne, proponował Litwinom zainwestowanie w akcje rafinerii Naftan i zakładów petrochemicznych Polimir, a nawet sfinansowanie przez Litwę osobnego, przeznaczonego na jej potrzeby, bloku mającej powstać 30 km od Wilna białoruskiej elektrowni jądrowej. Oferował też po zamknięciu za trzy miesiące starej elektrowni w Ignalinie pośrednictwo w tranzycie na Litwę ukraińskiej energii elektrycznej, taniej i alternatywnej wobec rosyjskiej. Strona litewska powściągliwie odniosła się do oferty białoruskiej - Litwa nie porzuca idei budowy własnej elektrowni jądrowej; chętnie kupowałaby ukraińską energię, pod warunkiem że pośrednictwo Białorusi znacząco nie wpłynęłoby na podwyższenie jej ceny; pozostałe zaś propozycje były mało konkretne.
Władze litewskie oczekiwały, iż spotkanie w Wilnie przypieczętuje podpisanie przygotowanej przez rząd premiera Andriusa Kubiliusa umowy o małym ruchu granicznym. Jej sfinalizowanie odłożono na wniosek Łukaszenki. Białoruś może się obawiać, iż bliskość położonego prawie w pasie przygranicznym Wilna spowoduje, iż białoruski rynek zaleją litewskie towary. Białoruś oczekuje natomiast od Wilna wsparcia przy negocjacjowaniu regulacji handlowych, otwierających przed białoruską produkcją rynek unijny.
W tle aspekt polityczny
Litwa zainteresowana była powrotem do oficjalnego dialogu z Łukaszenką, przerwanego przez unijne restrykcje i krytykowała nieskuteczność polityki izolacji. Choć dochodziło do nieformalnych spotkań z białoruskimi urzędnikami (do szczebla premierów włącznie), nie naruszano unijnych restrykcji. Równolegle prowadzono aktywną politykę na rzecz demokratyzacji Białorusi (wsparcie dla opozycji, programy społeczne promujące idee demokratyczne). Władze litewskie chciały, by wspólnota międzynarodowa postrzegała Litwę jako kraj najlepiej przygotowany do pośrednictwa w dialogu Zachodu z Białorusią.
Złagodzenie polityki Unii wobec Mińska i zainteresowanie białoruskiego przywódcy zbliżeniem z Zachodem zaktywizowało władze Litwy, które, mając na względzie litewskie interesy ekonomiczne, podjęły obecną próbę wznowienia relacji politycznych na najwyższym szczeblu. Jednak koncentrując się na ekonomicznym aspekcie współpracy i faktycznie pomijając głos białoruskiej opozycji, podważyły wiarygodność dotychczasowej linii polityki wobec Białorusi. Negocjując przyjazd Łukaszenki do Wilna, władze litewskie pominęły więc protesty białoruskiej opozycji, a prezydent Dalia Grybauskaite nie przyjęła rodzin zaginionych na Białorusi działaczy opozycyjnych. Nie zażądano też od Łukaszenki pomocy w wyjaśnieniu sprawy śmierci litewskiego dyplomaty na Białorusi oraz wydania mieszkającego na Białorusi emerytowanego generała Władimira Uschopczika, oskarżanego o wydanie rozkazu strzelania do Litwinów pod wileńską wieżą telewizyjną 13 stycznia 1991 roku.
Tymczasem Łukaszenka nie prezentował w Wilnie woli zmiany swej dotychczasowej linii politycznej - pouczał UE i lawirował pomiędzy chęcią zbliżenia się do niej i utrzymaniem dobrych relacji z Rosją. Tym samym przyjazd do Wilna mógł uznać za swój propagandowy sukces - wykorzystał ocieplenie w relacjach białorusko-litewskich, by ułatwić sobie przyszłe kontakty z UE i wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną wobec Moskwy.