5 maja gruzińskie władze ogłosiły udaremnienie przewrotu wojskowego, jednym z elementów którego miał być bunt w podstołecznym batalionie pancernym stacjonującym w Muchrowani. O próbę wojskowego zamachu stanu oskarżona została grupa byłych wojskowych z czasów prezydenta Eduarda Szewardnadzego oraz Moskwa, która według Tbilisi miała być inspiratorem i zleceniodawcą.
Choć wydarzenia z 5 maja nie pociągnęły za sobą destabilizacji sytuacji w Gruzji, grożą eskalacją napięcia przede wszystkim w relacjach gruzińsko-rosyjskich, a także w trudnej sytuacji stawiają Zachód (doraźnie NATO) - postawa Zachodu zarówno przez Moskwę, jak i Tbilisi traktowana jest jako kluczowy punkt odniesienia.
Przebieg wydarzeń
Pierwsze nieoficjalne informacje o buncie podstołecznego batalionu pancernego w Muchrowani pojawiały się w godzinach rannych 5 maja. W południe gruzińskie MSW poinformowało o odkryciu przygotowywanego jakoby w gruzińskiej armii spisku, którego celem minimum było zerwanie natowskich ćwiczeń wojskowych mających odbyć się w Gruzji w dniach 6 maja - 1 czerwca, a celem maksimum - wywołanie ogólnokrajowego buntu wojskowego. Poinformowano również, że 4 maja w godzinach nocnych aresztowano jednego z przywódców spisku Giję Gwaladzego (b. wojskowego, dowódcę gruzińskich sił specjalnych za prezydentury Eduarda Szewardnadzego). Minister obrony Gruzji Dawit Sicharulidze potwierdził wówczas informacje o buncie w Muchrowani. Faktycznie jednak zbuntowani żołnierze (być może wskutek zaskoczenia działaniami MSW) nie podjęli żadnych aktywnych działań ani też nie wystosowali żądań i postulatów politycznych.
Wiadomo, że w tym czasie trwały negocjacje ze zbuntowanymi żołnierzami z udziałem najwyższych przedstawicieli władz; sam garnizon otoczony został przez siły MSW, ściągnięto ciężki sprzęt wojskowy. Jednocześnie gruzińskie MSW przekazało telewizji taśmę wideo, na której Gwaladze sfilmowany ukrytą kamerą przedstawia plany spiskowców (m.in. przejęcie kontroli nad Tbilisi przy pomocy również rosyjskich wojsk, które miały dołączyć się do buntowników, eliminację najwyższych osób w państwie, przejęcie władzy przez grupę b. wojskowych) i wymienia ich z nazwiska, jak również wprost mówi o rosyjskiej pomocy i pieniądzach dla spiskowców.
W godzinach popołudniowych władze poinformowały, że negocjacje zakończyły się sukcesem, a buntownicy złożyli broń. Kilkuset żołnierzy biorących udział w tych wydarzeniach zostało przewiezionych w inne miejsce i ma być przesłuchanych, natomiast oficerowie - w tym szef garnizonu - zostali aresztowani. W godzinach wieczornych poinformowano również o aresztowaniu kilkunastu osób w Tbilisi. Z orędziem wystąpił prezydent Saakaszwili, który oskarżył o wywołanie buntu byłych wojskowych oraz Rosję - jego zdaniem jej celem było storpedowanie natowskich ćwiczeń i unijnej inicjatywy Partnerstwa Wschodniego, której inauguracja ma odbyć się 7 maja w Pradze.
Reakcje
Opozycja, która od czterech tygodni protestuje na ulicach Tbilisi domagając się ustąpienia prezydenta Saakaszwilego, odwołała zaplanowane na 5 maja blokowanie głównych arterii drogowych wiodących do stolicy kraju, jednak samej akcji protestacyjnej nie przerwano. W komentarzach jej przedstawicieli dominuje przekonanie, że bunt i jego oprawa medialna były prowokacją zorganizowaną przez gruzińskie władze w celu odwrócenia uwagi społeczeństwa od antyprezydenckich protestów (pojawiła się nawet wersja wydarzeń, według której wojskowi zbuntowali się w proteście przeciwko zamiarowi prezydenta użycia wojska do pacyfikacji demonstrantów). Należy jednak podkreślić, że skala trwających od bez mała miesiąca protestów absolutnie nie wskazywałaby na to, żeby władze rozważały siłowe ich stłumienie - w ostatnich dniach przyciągały one zaledwie do kilku tysięcy osób.
Moskwa kategorycznie odrzuciła oskarżenia Tbilisi i stoi na stanowisku, że bunt w Muchrowani jest dowodem "rozkładu armii i państwa gruzińskiego" i "agonii gruzińskiego reżimu" (przedstawiciel Rosji przy NATO, Dmitrij Rogozin). Podkreśliła również po raz kolejny, że organizowanie w Gruzji ćwiczeń przez NATO w ramach programu Partnerstwo dla Pokoju jest błędną i prowokacyjną decyzją. Ze swej strony NATO potwierdziło, że ćwiczenia odbędą się zgodnie z planem.
Próba zamachu stanu czy gruzińska prowokacja?
Niezwykle trudno ocenić istotę i skalę zagrożenia, jakie stanowił bunt w Muchrowani - wszystkie dostępne fakty znane są wyłącznie z oficjalnych komunikatów rządowych.
Gdyby bunt w Muchrowani się udał lub przybrał większe rozmiary, byłby bardzo korzystny propagandowo dla Moskwy i kompromitujący dla Tbilisi (szczególnie przed zaplanowanymi ćwiczeniami NATO i przed szczytem w Pradze poświęconym Partnerstwu Wschodniemu). Nie można przy tym wykluczyć zainteresowania części przeciwników Saakaszwilego (usuniętych ze stanowisk w resortach siłowych po rewolucji róż) jego obaleniem w porozumieniu z Rosją. Niewykluczone więc, że gruzińskie oskarżenia pod adresem Moskwy nie są bezpodstawne, choć trudno uznać je za udowodnione.
Z drugiej strony nie można odrzucić hipotezy o kontrolowanym przez władze charakterze buntu: za tą tezą przemawiać mogłoby to, że MSW od dwóch miesięcy miało wiedzieć o przygotowaniach, spójnie przeprowadzona została akcja stłumienia buntu, a także kampania medialna. Przeciw tezie o znaczącym udziale władz gruzińskich w buncie przemawiają poważny uszczerbek wizerunkowy Gruzji w oczach Zachodu w przededniu ćwiczeń Partnerstwa dla Pokoju zorganizowanych przez NATO.
Wnioski
Bunt w Muchrowani w niewielkim, jak się wydaje, stopniu zmienia realną sytuację w Gruzji. Buntownicy nie zyskali poparcia ze strony opozycji i społeczeństwa. Władze wydają się kontrolować sytuację w kraju.
Zdecydowanie ważniejsze konsekwencje bunt będzie miał dla wizerunku Gruzji na arenie międzynarodowej (zwłaszcza w trójkącie Gruzja-Rosja-Zachód). W tej perspektywie rozgrywa się też gruzińska kampania medialna. Przebiega ona według schematu stosowanego w ostatnich latach wielokrotnie m.in. w trakcie kolejnych eskalacji napięć w rejonie konfliktów abchaskiego i osetyjskiego, kryzysu szpiegowskiego z Rosją (2006), aresztowania ministra obrony Iraklego Okruaszwilego (2007) i in. Za każdym razem nagłaśniano zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa ze strony Rosji i prewencyjny charakter działań władz, kampanie kierowane były przy tym zarówno do własnej opinii publicznej, jak i państw zachodnich. Za każdym razem w pierwszym momencie władze Gruzji oskarżane były o nieodpowiedzialne reakcje, prowokowanie i instrumentalizację napięć i narażanie na szwank opinii o Gruzji jako kraju stabilnym i odpowiedzialnym. Z reguły jednak - do czasu wojny gruzińsko-rosyjskiej 2008 - uznawano jest ostatecznie za uzasadnione i skuteczne. W założeniach Tbilisi obecna kampania powinna podnieść znaczenie rozpoczynających się ćwiczeń NATO i skłonić Zachód do poważniejszego - wobec zagrożeń, jakie stwarza Rosja - zaangażowania się w Gruzji.
Identycznie jak w poprzednich przypadkach odmienną wykładnię stosuje Rosja. Jej zdaniem, bunt w Muchrowani jest koronnym dowodem załamywania się rządów Saakaszwilego, co powinno zniechęcić Zachód do zaangażowania w Gruzji, a także usprawiedliwić konieczność większego zaangażowania Rosji w rozwiązywanie problemów wewnętrznych Gruzji i jej "stabilizację". Należy się przy tym spodziewać dalszych działań (realnych i propagandowych) ze strony Rosji uwiarygodniających jej politykę w Gruzji.
Kluczowe dla dalszego rozwoju sytuacji w Gruzji będzie stanowisko Zachodu. Jego gotowość - bądź brak gotowości - do stabilizowania sytuacji w Gruzji i powstrzymywania Rosji może zadecydować o przyszłości Saakaszwilego i Gruzji.