Nowelizacja ustawy o języku państwowym Republiki Słowackiej 30 czerwca 2009 roku wywołała zdecydowaną reakcję mniejszości węgierskiej na Słowacji oraz polityków w Budapeszcie. Konflikt wokół zmiany prawa, wykorzystywany przez węgierskich i słowackich liderów do mobilizacji elektoratu, stał się w ostatnich miesiącach najważniejszym obszarem sporu w stosunkach między dwoma państwami. Ze względu na przyszłoroczne wybory parlamentarne w obu krajach należy przypuszczać, że napięcia we wzajemnych stosunkach będą się utrzymywać.
1. Słowacka ustawa o języku państwowym
Kontrowersyjna nowelizacja przegłosowana 30 czerwca 2009 roku przez słowacki parlament odnosi się do ustawy "O języku państwowym Republiki Słowackiej" z 1995 roku. Pierwotna wersja ustawy, przygotowana przez rząd Vladimira Mecziara nakazywała używanie języka słowackiego w kontaktach urzędowych na całym obszarze kraju. Za jej nieprzestrzeganie groziła kara grzywny. Znajomość języka słowackiego wśród pracowników administracji publicznej miały gwarantować egzaminy pisemne i ustne. Prawo to wzbudziło kontrowersje zarówno w szeregach opozycji, jak i społeczności międzynarodowej. W 1999 roku gabinet Mikulasza Dzurindy, w skład którego weszli przedstawiciele Partii Węgierskiej Koalicji (SMK) uwzględnił interesy mieszkających na Słowacji Węgrów i przeforsował ustawę "O językach mniejszości narodowych", dzięki której zyskały one prawo do używania swego języka w kontaktach urzędowych w tych gminach, w których stanowią co najmniej 20% populacji. Nowe prawo, silnie krytykowane przez ówczesne opozycyjne partie narodowe (HZDS i SNS), znosiło przy okazji sankcje za nieprzestrzeganie ustawy o języku państwowym z 1995 roku.
Prace nad tegoroczną nowelizacją słowackiej ustawy językowej trwały od 2007 roku. Rozszerza ona zakres działania ustawy - która dotychczas dotyczyła centralnych instytucji państwowych, samorządowych i pozostałych organów publicznych - na osoby prawne, osoby fizyczne działające w charakterze przedsiębiorców, a w określonych przypadkach również na osoby fizyczne jako takie. Wszystkie te podmioty zobowiązane są stosować język słowacki w kontaktach urzędowych z instytucjami państwowymi i osobami prawnymi.
Ustawa w obecnym brzmieniu nie ogranicza żadnych dotychczasowych praw mniejszości do używania języka ojczystego. Zobowiązuje natomiast niektóre osoby i podmioty do używania języka słowackiego w określonych sytuacjach oficjalnych i kontaktach urzędowych. W rezultacie ustanawia prymat języka słowackiego w sferze publicznej pozostawiając mniejszościom prawo do równoległego używania ich języków w gminach, gdzie przekroczyły one 20-procentowy próg. Na przykład w służbie zdrowia ustawa z zasady nakazuje używanie języka słowackiego, chyba że pacjent w tym języku nie jest w stanie się porozumieć. Prawo co prawda zezwala na używanie języka mniejszości narodowych tam, gdzie mniejszość stanowi co najmniej 20% populacji, wprost jednak zaznaczone jest, że personel medyczny nie ma obowiązku posługiwać się językiem innym niż słowacki.
Z drugiej strony, w niektórych miejscach nowelizacja poszerza zakres praw mniejszości, znosząc na przykład obowiązek poświadczania znajomości języka słowackiego w mowie i piśmie przez osoby aplikujące do pracy w instytucjach publicznych. Konserwuje też wielojęzyczność niektórych obszarów życia społecznego, np. obligując szkoły mniejszości narodowych do prowadzenia dwujęzycznej dokumentacji.
Najwięcej emocji wzbudzają przepisy poświęcone kontroli i sankcjom, które w porównaniu z poprzednią wersją ustawy zostały znacznie rozbudowane. Kwestia ta stała się również przedmiotem największej dezinformacji w międzynarodowych mediach. Ustawa nie przewiduje możliwości karania osób fizycznych, natomiast ukarany może być przedsiębiorca będący osobą fizyczną, na przykład za nieumieszczanie słowackiej wersji napisów na swoich produktach. Kara finansowa w wysokości od 100 euro do 5000 euro dotyczy instytucji publicznych, osób prawnych bądź przedsiębiorców, którzy nie zastosują się do pisemnego wezwania do poprawienia stanu naruszającego ustawę. Za kontrolę przestrzegania przepisów ustawy odpowiada specjalna instytucja działająca w ramach Ministerstwa Kultury (w mediach nazywana bywa "policją językową"). W kwestii stosowania kar uwagi zgłosiła między innymi OBWE, stwierdzając, że o ile nie stoją one w sprzeczności z międzynarodowymi normami, to ich wysokość może budzić wątpliwości.
2. Stanowisko strony słowackiej w sprawie nowelizacji ustawy językowej
Głównym celem nowelizacji obecnej ustawy jest, zdaniem władz w Bratysławie, zagwarantowanie wszystkim obywatelom prawa do informacji w języku słowackim. Premier Robert Fico podkreśla przy tym, że jeśli w jakiejś słowackiej miejscowości żyje choćby jeden Słowak, to państwo musi mu zagwarantować pełnię praw. Dlatego nowelizacja zwraca szczególną uwagę na to, aby w przestrzeni publicznej język słowacki pojawiał się wszędzie tam, gdzie obecny jest język mniejszości.
Rząd w Bratysławie przekonuje, że nowelizacja dotyczy tylko ustawy o języku słowackim i w żaden sposób nie ogranicza możliwości posługiwania się językami mniejszości. Zaś w tych miejscach, w których ustawa odnosi się do języków mniejszości narodowych, przepisy zostały zliberalizowane. Słowackie władze podkreślają, że zmiana prawa została pozytywnie przyjęta przez przedstawicieli wszystkich mniejszości, z wyjątkiem węgierskiej. Jak twierdzi premier Robert Fico, Słowacja jest otwarta na rozmowy z Węgrami, ale nie zamierza ustępować w tych obszarach, które dotyczą ochrony interesów narodowych, języka czy granic.
Rząd w Bratysławie twierdzi, że stał się ofiarą "rażąco bałamutnej" kampanii w międzynarodowych mediach. Szef słowackiej dyplomacji Miroslav Lajczak bronił ustawy w lipcu br. twierdząc, że jej prawdziwy sens "utopiony został w historyzującej i histeryzującej, złośliwej, a czasami wręcz kuriozalnej propagandzie". Natomiast premier Fico uważa wręcz, że temat ustawy językowej został sztucznie wykreowany, a źródła ostrej krytyki ustawy ze strony Budapesztu tkwią w trudnej sytuacji węgierskiej gospodarki i wzroście nastrojów ekstremistycznych.
Koronnym argumentem Bratysławy w obronie nowelizacji ustawy językowej jest fakt, że żadna z instytucji międzynarodowych nie nakazała zmiany jej treści i nie stwierdziła jej niezgodności z międzynarodowymi standardami. Słowacki premier zwraca też uwagę na fakt, że jego wrześniowe spotkanie z węgierskim premierem Gordonem Bajnaiem zakończyło się deklaracją strony węgierskiej, że zmiana ustawy nie jest konieczna, a dalsze rozmowy będą dotyczyły tylko przepisów wykonawczych.
Spór wokół ustawy językowej jest istotnym elementem w rozgrywce między słowackimi partiami przed listopadowymi wyborami regionalnymi oraz przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na czerwiec 2010 roku. Kierowane przez premiera lewicowe ugrupowanie SMER-SD, które od czasu wyborów w 2006 roku prowadzi w sondażach, od kilku miesięcy traci przewagę nad opozycyjną, chadecką SDKU-DS byłego premiera Mikulasza Dzurindy. Narodowa retoryka rządu i prezydenta oraz radykalizacja Partii Węgierskiej Koalicji (SMK) wprowadza silny podział etniczny na słowackiej scenie politycznej. Sytuacja ta konsoliduje koalicję, jednocząc ją wokół wspólnego przeciwnika, jednocześnie osłabia opozycję, utrudniając porozumienie w szeregach opozycji podzielonej na chadeckie SDKU-DS i KDH i partie mniejszości węgierskiej SMK i Most-Hid. Utrzymywanie ciągłego napięcia w stosunkach z Węgrami pozwala także premierowi i jego partii SMER-SD wzmocnić poparcie wśród elektoratu narodowego kosztem swojego koalicjanta - Słowackiej Partii Narodowej (SNS).
3. Węgierski konsensus wobec słowackiej ustawy językowej
Przyjęcie przez słowacki parlament nowelizacji ustawy językowej spotkało się ze zdecydowanie krytyczną reakcją zarówno partii mniejszości węgierskiej na Słowacji, jak i polityków na Węgrzech. Sprawa została potraktowana na tyle poważnie, że głos zabrały nie tylko węgierskie partie prawicowe (Fidesz) i narodowe (Jobbik), ale również zwykle powściągliwi w kwestii mniejszości narodowej liberałowie (SzDSz) i socjaliści (MSzP) oraz tworzony przez nich rząd mniejszościowy. Do krytyki działań Bratysławy dołączyły węgierskie media oraz organizacje kościelne. W powszechnej opinii zmiany w ustawie dokonane przez słowackich polityków są motywowane politycznie i skierowane przeciw węgierskiej mniejszości narodowej na Słowacji.
Swoje zastrzeżenia wobec zmian w ustawie rząd Węgier sygnalizował już w trakcie ich opracowywania. W ocenie Budapesztu ustawa językowa w nowej formie jest bezprecedensowym przypadkiem w skali europejskiej, a wiele jej zapisów jest sprzecznych z międzynarodowymi zobowiązaniami Słowacji. Według węgierskiej argumentacji, nowe przepisy znacząco ograniczają prawa mniejszości narodowych na Słowacji. Największe zastrzeżenia strony węgierskiej budzi wprowadzenie finansowych kar za niestosowanie się do nowych przepisów. Budapeszt wskazuje przy tym, że kary w znacznym stopniu ograniczają prawa węgierskiej mniejszości do używania ojczystego języka, który w opinii węgierskich władz jest podstawą jej tożsamości.
Najbardziej aktywnie słowacką ustawę językową krytykuje opozycyjny Fidesz. Poseł tej partii Zsolt Nemeth, przewodniczący komisji spraw zagranicznych węgierskiego Zgromadzenia Narodowego i kandydat na przyszłego szefa dyplomacji ocenia ustawę jako celowe działanie Bratysławy i określa ją mianem "zinstytucjonalizowanego prześladowania" węgierskiej mniejszości.
Nie mniej radykalna w swojej retoryce jest działająca na Słowacji Partia Węgierskiej Koalicji (SMK). Opracowała ona dwunastopunktową analizę, w której wskazuje, w jakich miejscach słowacka nowelizacja uderza, jej zdaniem, w prawa mniejszości. Główne zarzuty dotyczą przywrócenia kar pieniężnych za nieprzestrzeganie ustawy, tym bardziej że brakuje jakichkolwiek kryteriów, które precyzowałyby, za co można się spodziewać kary 100 euro, a za co 5000 euro. Słowaccy Węgrzy obawiają się, że może być stosować maksymalny wymiar kary nawet w przypadku niewielkiego naruszenia przepisów.
Duże kontrowersje wzbudza też przepis, zgodnie z którym każdy obcojęzyczny tekst na pomniku czy tablicy pamiątkowej musi mieć wersję słowacką, w rozmiarze nie mniejszym niż informacja w języku oryginalnym. Przepis ten dotyczy również istniejących już pomników i tablic, co zdaniem mniejszości węgierskiej jest przykładem działania prawa wstecz. Słowaccy Węgrzy obawiają się, że narazi to lokalne władze na olbrzymie koszta, jednocześnie oszpeci istniejące pomniki i naruszy prawa autorskie ich twórców.
Zdecydowana reakcja Budapesztu na nowy kształt słowackiej ustawy językowej spowodowana jest pośrednio skomplikowaną sytuacją wewnętrzną na Węgrzech. Recesja gospodarcza i kryzys polityczny powodują radykalizację nastrojów społecznych, co bezpośrednio przekłada się na wyrazistość stanowisk zajmowanych przez partie polityczne. Przedmiotem rywalizacji pomiędzy nimi stało się to, która z nich jest gotowa silniej bronić mniejszości węgierskiej na Słowacji. Perspektywa kwietniowych wyborów parlamentarnych sprawiła, że ta kwestia stała się atrakcyjna dla wszystkich bez wyjątku sił politycznych. Warto zauważyć, że podjęły ją ugrupowania, które dotąd nie poświęcały temu zagadnieniu szczególnej uwagi, tj. socjaliści, a zwłaszcza liberałowie. W tym kontekście ważna wydaje się rywalizacja o głosy wyborców pomiędzy partiami prawicowymi, czyli Fideszem i Jobbikiem, oraz zmiana postawy MSzP w kwestii mniejszości.
5. Prognoza
Rozbieżność stanowisk i interesów Słowacji i Węgier oraz wewnętrzne uwarunkowania społeczno-polityczne w obu krajach powodują, że zażegnanie konfliktu i normalizacja relacji w perspektywie średnioterminowej wydaje się na obecnym etapie mało realna. Zaangażowanie międzynarodowych instytucji w mediacje pomiędzy rządami obu państw może przynieść poprawę stosunków jedynie w krótkiej perspektywie, która objawiać się będzie raczej w sferze politycznych deklaracji. Jednak jak pokazuje praktyka, żadna ze stron nie jest skłonna czynić rzeczywistych ustępstw.
Zasadniczy wpływ na kształt relacji i możliwość porozumienia węgierskich i słowackich polityków będzie miał kalendarz polityczny w obu krajach. Na Węgrzech i Słowacji w 2010 roku odbędą się wybory parlamentarne - odpowiednio w kwietniu i czerwcu. Z dużym prawdopodobieństwem można przewidywać, że jednym z głównych tematów poprzedzającej je kampanii wyborczej stanie się temat relacji węgiersko-słowackich i kwestia statusu węgierskiej mniejszości narodowej na Słowacji. Przemawia za tym m.in. przebieg tegorocznych wyborów prezydenckich na Słowacji, podczas których popierająca kandydaturę Ivana Gaszparovicza rządowa partia SMER-SD sięgnęła w kampanii wyborczej po "retorykę narodową" jako jeden ze sposobów dyskredytacji kandydatki opozycji Ivety Radiczovej, cieszącej się poparciem mniejszości węgierskiej. Z kolei na Węgrzech występowanie w obronie praw węgierskiej mniejszości będzie obowiązkowym elementem kampanii i założeniem programu każdego ugrupowania aspirującego do mandatu w nowym Zgromadzeniu Narodowym, niezależnie do prezentowanej opcji politycznej.
Relacje słowacko-węgierskie mają również niewielkie szanse na poprawę po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych w obu krajach. Według najbardziej prawdopodobnego scenariusza władzę na Węgrzech przejmie konserwatywny Fidesz, który w największym stopniu angażuje się w spór ze Słowacją, zaś w przeszłości dał się poznać jako partia mocno angażująca się w lobbowanie interesów węgierskich mniejszości w sąsiednich państwach. Fidesz prawdopodobnie będzie w stanie samodzielnie utworzyć większościowy rząd, ale na obecnym etapie nie można przesądzić ostatecznych wyników wyborów na Węgrzech. Pod uwagę należy brać stworzenie koalicji rządowej Fideszu z nacjonalistycznym Jobbikiem, co z pewnością dodatkowo negatywnie wpłynie na stosunki z Bratysławą, a także na przebieg kampanii wyborczej na Słowacji (gdzie wybory odbędą się ok. 6-8 tygodni później niż na Węgrzech). Wiele wskazuje na to, że przyszła koalicja rządząca na Słowacji będzie bardzo podobna do dzisiejszej. Niezagrożona pozostaje pozycja SMER-u, który dąży do przejęcia części radykalnego elektoratu skupionego wokół SNS i w mniejszym stopniu LS-HZDS. W trakcie kampanii z pewnością partie te zintensyfikują działania na rzecz przyciągnięcia radykalnych grup wyborców, co może przekładać się na pogłębienie kryzysu w relacjach z Budapesztem.
Spór wokół ustawy językowej pomiędzy Słowacją i Węgrami ma dość ograniczony wpływ na społeczeństwa obu krajów. Pokojowe współżycie Węgrów i Słowaków na terenach przemieszanych etnicznie i bardzo mała liczba przypadków wzajemnej agresji każą przypuszczać o tym, że konflikt między Bratysławą a Budapesztem pozostanie sporem politycznym rozstrzyganym tylko na płaszczyźnie werbalnej i nie stanie się konfliktem pomiędzy oboma narodami.