Słowacki rząd przyjął 17 marca program mający na celu podwyższenie poziomu nauczania języka państwowego w szkołach z wykładowym językiem mniejszości. Program został zatwierdzony w przyspieszonym trybie pod wpływem wcześniejszego wystąpienia prezydenta Węgier Laszlo Solyoma, który stwierdził, że węgierska mniejszość powinna uczyć się języka danego państwa jako obcego. Status języka węgierskiego na Słowacji pozostaje od roku elementem ciążącym na relacjach Budapesztu i Bratysławy. Na ich obecny kształt dodatkowo niekorzystnie wpływa trwająca w obu krajach kampania wyborcza.
Przyjęty w trybie pilnym program związany jest z alarmująco niskim, według podległego radykalnej Słowackiej Partii Narodowej Ministerstwa Edukacji, poziomem nauczania i znajomości języka słowackiego w szkołach z wykładowym językiem węgierskim, w których uczą się dzieci ponad półmilionowej mniejszości (ok. 10% populacji Słowacji). Resort zamierza m.in. przeprowadzić szczegółową kontrolę poziomu nauczania w poszczególnych placówkach. Prace nad programem i jego przyjęcie zostały przyspieszone pod wpływem wypowiedzi prezydenta Węgier Laszlo Solyoma, który 13 marca zasugerował, że język państwowy powinien być nauczany jako język obcy, tak aby nie przeszkadzał w nauce węgierskiego.
Wystąpienie prezydenta Węgier i inicjatywa słowackich władz są kolejną odsłoną konfliktu pomiędzy Budapesztem i Bratysławą, których relacje od czasu wejścia do rządu radykalnej Słowackiej Partii Narodowej pozostają napięte. Budapeszt zarzuca Bratysławie politykę represyjną, podczas gdy słowackie władze oskarżają stronę węgierską o zagrażanie suwerenności Słowacji. Czynnikiem zaogniającym relacje są trwające w obu państwach kampanie wyborcze, w których część sił politycznych wykorzystuje kwestię mniejszości do zbicia kapitału politycznego. <boc>