Skala kryzysu finansów publicznych Grecji oraz jego konsekwencje, w tym spadek kursu euro oraz obniżki indeksów giełdowych w Europie, wzbudziły w RFN obawy, że to Niemcy, jako największa europejska gospodarka będą musiały ponosić największe koszty nieodpowiedzialnej polityki budżetowej innych państw. Berlin jest świadomy, że nie może pozwolić na bankructwo Grecji. Po pierwsze dlatego że nadszarpnęłoby to zaufanie do państw strefy euro, po drugie zaś niemieckie banki są zbyt mocno zaangażowane kapitałowo w Grecji. Niemcy będą starały się udzielić pomocy finansowej Grecji w sposób umożliwiający kontrolowanie poczynań tego kraju w konsolidowaniu budżetu. Jednocześnie będą wprowadzać nowe rozwiązania instytucjonalne, zapobiegające nadużyciom w polityce fiskalnej w krajach strefy euro. Rząd federalny będzie również lobbował za dokładniejszym monitorowaniem polityki fiskalnej krajów kandydujących do strefy euro.
Konsekwencje niestabilności Grecji dla gospodarki Niemiec
Niemcy są największą gospodarką strefy euro i jej największym eksporterem, w związku z czym destabilizacja tej strefy wpływa negatywnie na sytuację gospodarczą RFN. Rząd Niemiec jest świadomy, że bankructwo Grecji pociągnęłoby za sobą kłopoty kolejnych krajów i oznaczałoby olbrzymie straty dla wciąż osłabionych po kryzysie niemieckich instytucji finansowych. W efekcie mogłoby dojść do zaostrzenia warunków udzielania kredytów, a nawet wstrzymania akcji kredytowej dla niemieckich przedsiębiorstw, a w konsekwencji dalszego załamania produkcji oraz wzrostu bezrobocia.
Kryzys w Grecji ujawnił krótkowzroczną politykę inwestycyjną niemieckich banków. W ich posiadaniu znajdują się obligacje greckie na sumę 43 mld euro. Oprócz tego są one wierzycielami innych krajów z problemami finansów publicznych: Hiszpanii na sumę 240 mld euro, Irlandii na sumę 193 mld euro oraz Portugalii na sumę 47 mld euro.
Kryzys grecki a debata w Niemczech o przyszłości strefy euro
W Niemczech kryzys grecki jest od kilku tygodni głównym tematem debat publicznych. Dyskusja dotyczy zarówno doraźnych działań pomocowych, jak i długoterminowych konsekwencji kryzysu dla strefy euro.
Rząd federalny początkowo opowiadał się przeciw jakiejkolwiek pomocy dla Grecji, jednak była to najprawdopodobniej forma nacisku, mająca skłonić Ateny do opracowania planu drastycznych oszczędności. Po szczycie unijnym z 11 lutego kanclerz Merkel wypowiadała się dużo bardziej pojednawczo. Rozważane są dwa rozwiązania: kredyty bilateralne dla Grecji ze strony Niemiec (i ewentualnie Francji) lub zakup obligacji greckich przez kraje strefy euro. Do uzasadnienia legalności takiej pomocy może posłużyć artykuł 122 traktatu o funkcjonowaniu UE, który dopuszcza pomoc dla państw z trudnościami finansowymi z powodu nadzwyczajnych okoliczności. Niemcom będzie najprawdopodobniej zależało na solidarnej pomocy ze strony państw UE dla Grecji, co zmniejszy obciążenie RFN z tego tytułu i ułatwi wytłumaczenie niemieckim wyborcom niepopularnej decyzji. Ostatnie sondaże pokazują, że 67% Niemców jest przeciwne pomocy, a 53% popiera wykluczenie tego kraju ze strefy euro.
Niemcy będą uzależniali pomoc od wprowadzenia głębokich reform ze strony Grecji, a o kontrolę greckich postępów zostanie poproszony Międzynarodowy Fundusz Walutowy. RFN jest jednak negatywnie nastawiona do jakichkolwiek form finansowych interwencji Funduszu w Grecji, gdyż pogorszyłoby wizerunek strefy euro jako nieradzącej sobie z własnymi problemami.
Oprócz debaty nad doraźnymi działaniami politycy RFN poszukują strategicznych rozwiązań stabilizujących strefę euro i dyscyplinujących jej członków. Długookresową konsekwencją kryzysu greckiego będą prawdopodobnie inicjatywy Niemiec na rzecz zwiększenia roli organów unijnych w kontrolowaniu sytuacji finansowej członków strefy euro – chodzi tu głównie o możliwości weryfikowania przez Eurostat (unijny urząd statystyczny) danych gospodarczych z krajów członkowskich. Ponadto RFN może przystać na wcześniejsze koncepcje Francji dotyczące zwiększenia kompetencji eurogrupy w zakresie kontroli działań fiskalnych krajów członkowskich. Niemcy będą również dużo bardziej sceptycznie nastawieni do rozszerzenia strefy euro oraz wymuszą lepszą weryfikację sytuacji gospodarczej kandydatów.