• English
  • polski

W 1990 r. rząd Tadeusza Mazowieckiego powołał Ośrodek Studiów Wschodnich jako jednostkę budżetową podległą ministrowi właściwemu do spraw gospodarczych. Inicjatorem powołania Ośrodka i jego pierwszym długoletnim dyrektorem był Marek Karp. W 2006 r. Ośrodkowi nadano imię zmarłego dwa lata wcześniej dyrektora. W latach 2004-2007 dyrektorem OSW był Jacek Cichocki. Obecnie funkcję tę sprawuje Jolanta Darczewska.


O genezie powstania Ośrodka:
[...] Stanisław Swianiewicz był żołnierzem Polskiej Organizacji Wojskowej w 1919 roku, żołnierzem wojny roku 1920 i września 1939 – ale taki życiorys miało wielu jeńców Kozielska, Starobielska czy Ostaszkowa. To, co szczególnie interesowało enkawudzistów, to prace naukowe, jakie profesor Swianiewicz prowadził w Wilnie w ramach Instytutu Naukowo–Badawczego Europy Wschodniej. Prace Instytutu były pionierskie pod wieloma względami – porównywania gospodarek państw totalitarnych, faszystowskich Niemiec i Związku Sowieckiego (Swianiewicz), badań nad ewolucją wewnętrzną tego państwa (Wiktor Sukiennicki), a przede wszystkim metody. Polegała ona na starannej analizie propagandy i danych oficjalnych, po to, by w dłuższych okresach czasu odnotowywać zmiany świadczące o realnych procesach zachodzących w totalitarnym kraju, odizolowanym od reszty świata tajną policją, cenzurą i aparatem propagandy.

[...] Zwolniony w roku 1941 w ramach amnestii (tworzono właśnie armię Andersa), został jeszcze raz zawrócony do łagru. Dopiero dramatyczne starania ambasadora Stanisława Kota doprowadziły do uwolnienia Swianiewicza i opuszczenia przezeń Związku Sowieckiego. Po wojnie osiadł w Londynie, gdzie prowadził prace naukowe; wykładał także w USA, Kanadzie i innych krajach.

[...] W latach 80. zaczął go odwiedzać młody asystent Uniwersytetu Warszawskiego, dzielący swój czas w Londynie między pracę w bibliotekach i dorabianie na budowach. Marek Karp, potomek znakomitego litewskiego rodu, zafascynowany dziejami narodów Wielkiego Księstwa Litewskiego, stał się stałym rozmówcą Swianiewicza. W londyńskich parkach, w mieszkaniu Swianiewicza, jak sam Karp wspominał, brał udział w jedynym w swoim rodzaju „prywatnym seminarium”, jakie wiekowy profesor prowadził dla niego. Obaj wtedy nie przypuszczali, że za chwilę historia przyspieszy swój bieg.
[...]

 

Pokój na Koszykowej

Było to w 1991 roku. W pokoju na czwartym piętrze kamienicy pod numerem 6a, wcześniej należącej do RSW „Ruch” (koncernu medialnego PRL), zebrało się parę osób. Brudne, odrapane ściany, zniszczona podłoga przedstawiały tym bardziej opłakany widok, im bardziej majowe słońce zaglądało do środka. W pokoju siedzieli (a raczej stali lub kucali, bo nie było mebli) Marek Karp, Wojciech Zajączkowski, Jan Jarco, Barbara Polak, Magdalena Hen, Jacek Borkowicz, Bartłomiej Sienkiewicz, Włodzimierz Zieleniec, Stanisław Zapaśnik. Może jeszcze ktoś, kogo pamięć nie przechowała? To spotkanie było początkiem działania Ośrodka Studiów Wschodnich, a zarazem finałem całej kampanii. Od jesieni 1990 roku trwały dramatyczne wysiłki Marka Karpia, by z ideą powstania Ośrodka przebić się przez mur biurokratycznego bezwładu połączonego z chaosem powstawania Nowego: wolnej Polski. W końcu, kiedy po raz pierwszy spotkał się ze swoimi przyszłymi współpracownikami, miał w ręku trzy kluczowe dokumenty: uchwałę Rady Ministrów z 22 grudnia 1990 roku powołującą Ośrodek, zarządzenie Ministra Współpracy Gospodarczej z Zagranicą z 31 grudnia o umiejscowieniu Ośrodka przy tym resorcie oraz mianowanie na dyrektora OSW.

[...] W owym początkowym okresie nie było gotowych kadr i doświadczeń, po które można byłoby sięgnąć, tworząc instytucję analityczną w ramach administracji państwa. A jeśli były jednostki, to wcześniej zostały zagospodarowane w innych miejscach. Toteż na początku Ośrodek był budowany intuicyjnie: jako wyobrażenie o instytucji analitycznej, które później miało być zweryfikowane przez doświadczenie. Dotyczy to zarówno kadr, jak i form organizacyjnych czy poszukiwań metodologicznych. A czas poganiał. Konieczność odpowiedzi na najbardziej palące pytania stawała się coraz pilniejsza. Polska stawała się krajem położonym na „uskoku tektonicznym” zmian, które wstrząsały ówczesnym światem – upadku ZSRR, powstawania nowych państw. To był atut, który Marek Karp wykorzystał. Czasami żonglując scenariuszami zagrożeń, czasami uciekając się do moralnego szantażu i odpowiedzialności za państwo, z wolna kruszył kolejne bariery na drodze do powstania OSW. Wszyscy, którzy wtedy brali udział w powstawaniu Ośrodka, pamiętają ten naturalny odruch zrozumienia, gdy tłumaczono, po co ta instytucja. Można postawić tezę, że gdyby inicjatywa powołania Ośrodka pojawiła się parę lat później, nigdy by on nie powstał. Rzadko kiedy odpowiedni człowiek tak dobrze się zgrywa z odpowiednim czasem i odpowiednią na ów moment ideą, a tak się stało w przypadku OSW. Czas, jaki profesor Swianiewicz poświęcił w Londynie młodemu asystentowi z Polski, nie poszedł na marne.

autorzy: Jacek Cichocki, Jolanta Darczewska, Bartłomiej Sienkiewicz

 

"Witaj na pokładzie!" – tymi słowami dyrektor Marek Karp witał często nowych pracowników w Ośrodku Studiów Wschodnich przy ul. Koszykowej w Warszawie. Dopiero po kilku latach wielu z nas zaczęło zdawać sobie sprawę, że te słowa były nie tylko sympatycznym gestem, lecz także miały głębszy sens. Stawaliśmy się członkami załogi jednej z najciekawszych instytucji, jakie powstały po upadku komunizmu w niepodległym Państwie Polskim. Weszliśmy na pokład okrętu, a nie statku wycieczkowego, gdzie niezależnie od politycznych wiatrów mieliśmy wypełniać długodystansową misję – wspierać informacją i analizą politykę zagraniczną Polski, przede wszystkim na Wschodzie.

 (red. J. Borkowicz, J. Cichocki, K. Pełczyńska-Nałęcz; wyd. PWN, Warszawa 2007)